Coraz częściej w ogłoszeniach spotykam się właśnie z tym zdaniem. Najlepsze jest to, że widnieje ono już w nagłówku napisane wielkimi literami, zakończone wykrzyknikiem. Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego ludzie tak piszą. Teraz już wiem…

Przeważnie z czterech powodów:

Po pierwsze, wydaje im się, że mają doświadczenie w sprzedaży nieruchomości, ponieważ w przeszłości udało im się zrobić to samemu i nie widzą sensu płacenia za tę usługę pośrednikowi. 

Jest grono osób, które są w stanie dobrze zająć się sprzedażą swojej nieruchomością i faktycznie nie potrzebują pomocy pośrednika.  Można powiedzieć , że robią to hobbystycznie, mają żyłkę handlowca, wiedzą jak i gdzie reklamować swoje ogłoszenie. Znają lokalny rynek, są w stanie realnie wycenić swoją nieruchomość i mają dużo wolnego czasu m.in. na odbieranie telefonów, prezentację mieszkania. Są jeszcze Ci, którym dopisało szczęście albo sprzedali, gdy na rynku panowała hossa. Schody zaczynają się wtedy, gdy szczęścia brak a na rynku bessa.

Po drugie, mają złe doświadczenia ze współpracy z agencjami. W ich opinii biuro nie pomogło w sprzedaży, nie zajęło się tak jak tego oczekiwali i nie sprzedało nieruchomości. 

Na rynku jest kilkaset biur nieruchomości, więc wybór odpowiedniego jest duży, ale też trudny.
Jeśli właściciel miał już pewne doświadczenie z pośrednikami, nawet jeśli nie było ono do końca pozytywne, to już wie czego nie chce, na co powinien tym razem zwrócić uwagę, aby sytuacja się nie powtórzyła.

Ale czy z powodu jednego złego doświadczenia powinien wrzucać wszystkich pośredników do jednego worka? A jeżeli istnieje na rynku ktoś, kto mógłby zająć się sprzedażą nieruchomości w sposób rzetelny i profesjonalny? Może wystarczy poświęcić trochę więcej czasu na selekcję biura i osoby do współpracy. Sprawdzić referencje danego agenta, aby następna sprzedaż z udziałem pośrednika zakończyła się szybką i satysfakcjonującą transakcją.

Po trzecie, chcą uniknąć zmasowanego ataku telefonów od agentów z prośbą o pozwolenie na przyprowadzenie klienta, udostępnienie oferty lub umówienie spotkania.

Ludziom wydaje się, że zamieszczenie takiej informacji sprawi, że żaden agent nie zadzwoni, bądź ilość telefonów z biur nieruchomości zostanie ograniczona. Nie biorą natomiast pod uwagę faktu, że jest część agentów, którzy tylko czekają na takie okazje.

Pierwszą falę ataku można zignorować, ale należy wziąć pod uwagę, że znaczna część biur za jakiś czas przypomni sobie o tej ofercie i telefony rozdzwonią się ponownie. Dlatego są tylko dwa skuteczne sposoby, aby w ogóle nie odbierać takich telefonów:

– nie wystawiać nieruchomości na sprzedaż,
– lub powierzyć sprzedaż profesjonaliście, który uwolni nas od nachalnych kontaktów.

Po czwarte, z czysto optymistycznego podejścia do sprzedaży, wierzą, że sami sprzedadzą i nie potrzebują pomocy.

Na początku sprzedaży najbardziej optymistycznie nastawione są osoby, które po raz pierwszy mają z tym do czynienia. Są podekscytowani ilością telefonów, wejść na ogłoszenie, umówionymi prezentacjami. Niestety z czasem zainteresowanie kupujących nieruchomością maleje i oferta miesiącami wisi na rynku.

Optymiści, nie wiedząc o tym wierzą, że dopisze im szczęście, a to zaledwie kilka procent szans na sprzedaż. Tylko pamiętaj , gdy pierwszy entuzjazm mija i zaczynają się schody, bo klientów brak, czas upływa a ceny spadają, to warto czasami odpuścić i zaufać profesjonalistom.