Pewnego dnia, przeglądając oferty właścicieli, których mógłbym uratować przed ciężarem niesprzedających się nieruchomości, natknąłem się na lokal położony w samym centrum Knurowa. Zanim sprawdziłem jak długo się “sprzedaje” i na chwilę przed tym jak postanowiłem go w końcu sprzedać już wiedziałem, że popełniono cztery grzechy główne…

Jak udało mi się pozyskać ofertę, czyli zapał do zimnych telefonów

Zacząć należy od tego, że nie byłem pierwszym Freedomkiem, który podjął próbę pozyskania tej oferty. Aby być uczciwym trzeba też wspomnieć, że i mnie nie udało się za pierwszym razem przełamać bariery, którą wytwarzali właściciele mieszkania. Dopiero przy kolejnej próbie poznałem prawdziwą przyczynę odmów:

Naszą nieruchomość wystawia już pięć firm, pośredniczących w sprzedawaniu mieszkań. Na następnych czarodziejów nie mamy już po prostu czasu bo i tak nic to nie przyniesie. Czyż nie mam racji?

Na szczęście Pani nie miała racji, a ja po kilku dłuższych chwilach trzymałem w ręku dowód zaufania i największą motywację do działania – podpisaną umowę na wyłączność. W ten oto sposób udało się pozbawić nieruchomość pierwszego grzechu – umów otwartych. Grzechu, który kosztował właścicieli rok zmarnowanego czasu.

Grzech drugi – nieumiarkowanie w szacowaniu

Kolejną przeszkodą była cena, której oczekiwali właściciele. Nie wdając się w dokładne liczby mogę jedynie zdradzić, że była ona znacznie wyższa od największej wartości rynkowej. Mało zachęcające, prawda? Przysiedliśmy więc do ponownej analizy rynku i oszacowaliśmy mieszkanie na tyle, ile faktycznie było warte (chociaż trzeba zaznaczyć, że dalej była to cena najwyższa na rynku!). Dodatkowym priorytetem określonym przez klienta była sprzedaż nieruchomości wraz z zabudową kuchenną, gdyż z racji na przeprowadzkę do Warszawy demontaż jej sprawiłby znaczny problem.

Home staging i profesjonalna sesja fotograficzna to podstawa!

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce okazało się, że nieruchomość nie jest niestety w żaden sposób przygotowana do współpracy. Z powodów niezależnych od właściciela nie zostały wypełnione założenia umożliwiające działania home stagerowi. Czy czuliśmy zapach porażki? W żadnym wypadku! Wzięliśmy się do pracy ze zdwojonym wysiłkiem, a sesja przeszła oczekiwania wszystkich. W międzyczasie udało mi się stworzyć angażujący opis ogłoszenia i chwilę po tym jak otrzymałem zdjęcia od fotografa, oferta mogła znaleźć się w sieci. To jak szybko rozdzwoniły się telefony było niezbitym dowodem na to, że jak ognia należy unikać grzechu trzeciego – nieodpowiedniego przygotowania mieszkania do sprzedaży.

Prezentacja nieruchomości to koncentracja na emocjach kupującego

Pierwsza prezentacja umówiona była już na następny dzień. Klucze do mieszkania posiadała sąsiadka, która za nic w świecie nie chciała opuścić nieruchomości na czas prezentacji. Czym może grozić taka sytuacja?

Dlaczego podczas prezentacji nieruchomości, nie powinno być przy tym właściciela? To zależy od tego jaki jest ten „właściciel”… Czy potrafi być obiektywny, czy jego „subiektywizm” nad nim zwycięży i nie pozwoli mu podejść do własnej nieruchomości naturalnie. Często właściciele chcą wyjść przed szereg… Chcą powiedzieć to czego nie powinni akurat na danym etapie prezentacji mówić – to często powoduje, że czar nieruchomości pryska jak bańka mydlana. Prezentacja nieruchomości to psychologia i szereg czynności, które wymagają wielu predyspozycji – te niestety nie każdy właściciel je posiada… Lepiej zatem oddać prezentacje w ręce profesjonalisty, który bez „oddechu” na plecach będzie naturalny, ekspresyjny i w 100 procentach obiektywny.

Agnieszka Szałęga-Gazda, idea-INVEST nieruchomości

Okazało się, że pierwsza prezentacja będzie również ostatnią. Po spotkaniu trwającym przeszło godzinę wszystko było jasne – mamy kupujących! Małżeństwo przyznało zgodnie, że interesowało się tym mieszkaniem od jakiegoś czasu, ale dopiero oferta przygotowana przez freedom trafiła do ich serc i pokazała prawdziwy potencjał tego wnętrza. Przyznali, że kupując tą nieruchomość, kupowali od razu gotowy pakiet wyobrażeń o nich samych, mieszkających w tym miejscu. Umowę przedwstępną sporządziliśmy po tygodniu od zamieszczenia oferty na portalach ogłoszeniowych. Co stało za sukcesem prezentacji? Uniknięcie czwartego grzechu – obecności właścicieli lub osób emocjonalnie powiązanych podczas okazywania mieszkania potencjalnym kupcom. Więcej o takiej sytuacji pisaliśmy tutaj.

Jesteście równie zaskoczeni, co właściciele lokalu w Knurowie? Niepotrzebnie – za sukcesem szybkiej sprzedaży stoją jedynie wyłączność, zaangażowanie i sprawdzony na setkach przypadków model, uwalniający właścicieli od problemu niesprzedających się nieruchomości.