Większość z nas ma problem z pozbywaniem się rzeczy. Odkładamy w nadziei – „ to jeszcze kiedyś się przyda”. W ten prosty sposób zagracamy nasze mieszkanie zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Wszystko jest w porządku do momentu gdy podejmujemy decyzję o sprzedaży naszej nieruchomości. I wtedy zaczyna się kłopot…

Wtedy kiedy zdajemy sobie z tego sprawę i potrafimy sami przed sobą przyznać, iż nagromadziliśmy mnóstwo zupełnie niepotrzebnych rzeczy, a o istnieniu części z nich nie mieliśmy pojęcia… Mamy wówczas dwa wyjścia, albo zrobić z tym porządek albo uznać, że to wszystko nadal jest potrzebne, a ponadto to dodaje atrakcyjności naszemu mieszkaniu. Wybierając tę ostatnia opcję jesteśmy w wielkim błędzie! A dlaczego?

Zbędnym rzeczom mówimy: „Nie!”

Każdy przedmiot  jest elementem rozpraszającym uwagę potencjalnego nabywcy. A na czym ma się on skupić? Na naszej nieruchomości, na jej walorach i zaletach. Tylko na tym. Należy zrobić mieszkaniowy rachunek sumienia i bez skrupułów pozbyć się wszystkiego, co zabiera nam przestrzeń, jest nam niepotrzebne.

Pierwsze wrażenie

Wbrew pozorom elementy kolekcjonerskie, różnego rodzaju gadżety nie ułatwiają nam zrobienia DOBREGO PIERWSZEGO WRAŻENIA, a jedynie pomagają określić preferencje oraz gust Sprzedającego. A przecież nie o to chodzi!! Sprzedając nieruchomość mamy trafić do jak największego grona odbiorców, którzy będą zainteresowani kupnem naszej nieruchomości ze względu na jej atuty oraz wnętrzarską elastyczność, w której odnajdzie się szerokie grono nabywców.

I tu wkracza magiczne słowo ODPERSONALIZOWANIE

Pozbywamy się elementów typu fotografie rodzinne, medale, pamiątki, również ikony (gdyż w nadmiarze może to zrazić nabywcę, może on również być innego wyznania – mieszkanie nie powinno nam tego narzucać), kosmetyki (nadmiar), sterty gazet itp.
Usuwamy elementy, które niczym śledztwo mogłyby nam wskazać, kto jest użytkownikiem danego wnętrza (plakaty, zdjęcia, grafiki sugerujące przynależność do określonej subkultury).

Kuchnia ma być kuchnią, sypialnia – miejscem do spania (a nie jak często bywa suszarnio-prasowalnią + pokojem dziecięcym), pokój dziecka powinien wyglądać rzeczywiście jak miejsce w którym nasz potomek mieszka – a nie jak zapomniany sklep z zabawkami, garderoba powinna wyglądać niczym szafa Perfekcyjnej Pani Domu – a nie jak sklep z używaną odzieżą.

I teraz chwila prawdy… macie z tym problem prawda?  Home Stager będzie bezlitosny 😉 … i w moment będzie po bólu. Dzięki temu nabywca poczuje się jak u siebie, a nie jak u Sprzedającego, który przecież już „sprzedał” swoje mieszkanie.