Jeśli kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie „sprzedać szybko czy drogo?”, to los Ci sprzyja, bo trafiłeś na ten artykuł i otrzymasz upragnioną odpowiedź. Co więcej, będziesz bogatszy o pieniądze za sprzedaż swojej nieruchomości, a mi będziesz mógł podziękować za zaoszczędzony czas.

Jedyną słuszną odpowiedzią na postawione pytanie jest „sprzedać  szybko”.  Twór o nazwie  „sprzedać drogo” nie istnieje w naszej ziemskiej czasoprzestrzeni. Śpieszę tłumaczyć dlaczego drogi Czytelniku!

Jeśli już rozpoczniesz swoją życiową misję pod tytułem „sprzedaję drogo”, to będzie to droga przez mękę. Doświadczenie to wzbogaci Ciebie niebawem o wiedzę, że na rynku nie ma klientów, którzy przepłacają za ogólnie powszechne dobro jakim są nieruchomości. Co więcej masz do czynienia z ludźmi inteligentnymi, którzy potrafią wejść na portal internetowy i zweryfikować, że podana przez Ciebie cena jest jedynie wynikiem Twojej wybujałej wyobraźni. Niczym więcej.

Czas mija…

Po miesiącach bezskutecznych oczekiwań na klienta, który puka do Twych drzwi i przepłaca za cacko, które oferujesz, następuje dzień skruchy. Praktyczne z dnia na dzień obniżasz cenę o kolejne tysiące i finalnie sprzedajesz za bezcen. Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ obniżasz cenę o pięć tysięcy złotych, podczas gdy cenę startową przeszacowałeś o czterdzieści tysięcy złotych. Przy tym ubolewasz już nad utraconym majątkiem, którego i tak nigdy byś nie otrzymał! Pierwsze zejście z ceny – i nic, drugie podejście siedem tysięcy w dół i nic, dwadzieścia tysięcy mniej i nadal nic – nikt nie puka do Twych drzwi. Wtedy to przychodzi moment, gdy urealniasz cenę i po roku zmagań przybywa Twój wybawca, który  propnuje cenę tak niską, że przyprawia Cię o zawrót głowy.

Dlaczego tak się stało?

Ponieważ kupujący, który przybył z tą propozycją ma wgląd w to, jak długo sprzedajesz i „nadzorował” spadek ceny. Wywnioskował z tych zdarzeń, że masz już problemy finansowe i MUSISZ sprzedać, więc próbuje postawić Cię pod decyzyjnym murem. Nie! Przepraszam! Sam się pod tym murem postawiłeś!

Jeśli przyjdzie Tobie chęć sprzedaży swojej nieruchomości drogo, to pamiętaj – robisz to z krzywdą dla swojego portfela – bo nie ujrzysz swoich pieniędzy. Oszukujesz sam siebie – bo nie ujrzysz swoich pieniędzy. Nie szanujesz swojego czasu – bo nie ujrzysz swoich pieniędzy, a co najwyżej spacerowiczów, którzy z nudów wpadną do Twojego lokalu, aby utwierdzić się w przekonaniu, że dobrze robią wybierając inną nieruchomość.

Jedyny słuszny wniosek

Dlatego  jedyną słuszną radą, którą mogę się z Tobą podzielić jest  „sprzedaj szybko, albo wcale”. Na rynek powinna zostać wypuszczona perełka, która jest nią zarówno pod kątem jakościowym, jak i cenowym. Winna być perfekcyjnie przygotowana z uwagi na kryterium: opisu, homestagingu, sesji zdjęciowej, marketingu oraz profesjonalnie przygotowanej prezentacji podczas dnia pokazowego. Jeśli wszystkie wytyczne zostały spełnione, to nieruchomość zostanie sprzedana szybko i na korzystnych dla Ciebie warunkach. Wydarzy się tak ponieważ podczas pierwszego dnia pokazowego, klienci nie będą mieli odwagi zbijać ceny wiedząc, że za rogiem czeka już następny zainteresowany.

Na zakończenie chciałabym dobitnie podkreślić istotę sprawy, aby nie pozostawić cienia wątpliwości co do odpowiedzi na pytanie „sprzedać szybko czy drogo?”. Nie ma możliwości sprzedaży drogo, a gdy sprzedajemy jak należy, czyli szybko to „szybkość” musi być tożsama z pełnym profesjonalizmem oraz konsekwencją w działaniu.

Życzę wszystkim Czytelnikom słusznych wyborów oraz trzymania się z dala od decyzyjnego muru!