Jak zastąpić strach motywacją i osiągać swoje cele? Jak może pomóc w tym praca we Freedom? Poznajcie Martę – nietuzinkowy talent, dla którego nie ma przeszkód!

Jakie było Twoje doświadczenie na rynku pracy zanim zaczęłaś realizować się w tej branży?

Marta Grzebieniewska: Do nieruchomości trafiłam praktycznie bez żadnego doświadczenia. Byłam świeżo upieczoną absolwentką, którą rozpierał zapał do pracy. Jeszcze w czasie trwania studiów starałam się pożytkować tę energię tak bardzo, jak tylko było to możliwe. Pracowałam wtedy jako asystentka i sprzedawca. Czułam jednak, że z momentem ukończenia uczelni przyjdzie czas na zrobienie kolejnego dużego kroku. Pracę znalazłam bardzo szybko, zaledwie po kilku dniach. Wtedy na mojej drodze pojawiło się Freedom Nieruchomości, a pierwszy dzień w nowym miejscu przypadł akurat w moje urodziny!

Bałaś się czegoś przed swoim pierwszym dniem?

M.G.: Zdecydowanie nie! Byłam przeszczęśliwa, że znalazłam pracę. Sam wiesz, podczas studiów częściej straszą bezrobociem niż jakimikolwiek zaliczeniami czy egzaminami. W dodatku osoba, która przeprowadzała ze mną rozmowę rekrutacyjną, wzbudziła moje zaufanie. Jak się później okazało, cały zespół, do którego trafiłam, wyróżniał się wspaniałą energią, zrozumieniem i wykazywał nieocenionym wsparciem. Od początku wszyscy pomagali mi w trudnej pracy asystentki. Rozumiesz – ręce pełne roboty, a połowa zadań do zrobienia na wczoraj. Napędzało mnie to i napędza do dziś. Od pierwszych dni czułam, że pełnię ważną funkcję w zespole, a atmosfera w nim była wspaniałym dodatkiem.

Twoja droga we Freedom usłana jest nagłymi zwrotami akcji. Chyba nie możesz narzekać na stagnację?

M.G.: I to jest właśnie najpiękniejsze! Tak naprawdę, we Freedom możesz realizować się na wiele sposobów. Masz pole do manewrowania i pełne wsparcie przełożonych. Pomijam szkolenia i ciągłą motywację do rozwijania samej siebie – do tego zdążyłam już przywyknąć. Ciągle zadziwia mnie jednak fakt, jak wieloma drogami może potoczyć się ścieżka każdego z pracowników. Jestem idealnym tego przykładem. Do Freedom dołączyłam 3,5 roku temu i zaczęłam od stanowiska asystentki zarządu. Już po pół roku zaczęłam jednak pełnić funkcję specjalistki ds. finalizacji. Potrzebowałam wyzwania i dostałam więcej niż się spodziewałam. Masa prawnych zagadnień, stosy dokumentów, ogromna ilość wiedzy do przyswojenia…

Czułam jednak, że jestem na dobrej drodze i zbliżam się do swoich celów. Moje wysiłki zostały docenione i stopniowo wprowadzano mnie w sprawy finansowe. Po kilku miesiącach zostałam specjalistką ds. finansów i administracji. To wszystko trwało niecały rok!

Jest coś, co cenisz w tej pracy szczególnie?

M.G.: Ludzi. Po prostu, ludzi. Wszyscy mamy świadomość, że jesteśmy jednym zespołem, że możemy na siebie liczyć. To tworzy atmosferę, w której aż chce się wzrastać i pokonywać własne granice. To motywacja, której wielu ludziom brakuje i czynnik, który sprzyja rozwojowi.

W obecnych czasach olbrzymi nacisk kładzie się na tzw. work-life balance – równowagę pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Czy ta praca pozwala Ci godzić te dwa światy lub wpłynęła jakoś na Twoją codzienność?

M.G.: Na pewno nauczyła mnie planować. Z przysłowiowego “roztrzepańca” stałam się uporządkowaną optymistką, która potrafi zawsze znaleźć czas na to, co przynosi radość. Uwierzyłam też, że naprawdę wszystko da się zrobić i osiągnąć, a kluczem do wszystkiego jest działanie i stronienie od wygody i wymówek. To myślenie zaowocowało między innymi tym, że po raz pierwszy – a do tego zimą – odważyłam się wziąć udział w Runmageddonie! Poradziłam sobie nawet ze wskoczeniem do kontenera wypełnionego lodem! Dzięki temu wiem już na pewno, że jedyne przeszkody są w Twojej głowie.

praca we freedom